Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieruchomości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieruchomości. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 listopada 2007

W co warto inwestować w 2007 roku?

Rok 2006 dobiegł końca. Przed nami kolejny, pełen nowych możliwości. W
co warto zainwestować w 2007 r.? Odpowiedź na to pytanie nie jest
prosta. Rynek produktów finansowych stale się rozwija. Akcje, fundusze,
nieruchomości, a może produkty strukturyzowane? Oto krótki przewodnik
po niektórych formach inwestowania, który mam nadzieję pomoże w
podjęciu słusznych decyzji.



Lokaty terminowe



Coraz głośniej mówi się podwyżkach stóp procentowych jakich dokona RPP na wiosnę.

Wraz z nimi wzrośnie oprocentowanie lokat złotowych. Trudno jednak
spodziewać się jakichś spektakularnych wzrostów, większych niż 0,50% -
0,75%. Banki, zabiegając o klientów, kuszą coraz wyższym
oprocentowaniem. I tak na rynku można spotkać lokatę na 5,25% w Getin
Banku lub konto oszczędnościowe Polbanku oprocentowane na 4,5% rocznie.


Należy jednak uważać, aby nie dać się skusić samą reklamą, gdyż często
ważniejsza od samego oprocentowania jest konstrukcja lokaty. Może się
bowiem okazać, że 7% z reklamy jest, ale tylko przez pierwszy kwartał,
a później jest standardowe 4%. To nie fair wobec klienta, ale takie
sytuacje mają często miejsce. Dlatego nim podejmiemy decyzję, czytajmy
regulamin i to co jest małym druczkiem.



Obligacje



Podobnie jak lokaty, obligacje zyskują na podwyżkach stóp procentowych.
Potrzeby pożyczkowe Skarbu Państwa są olbrzymie. Zarówno zagraniczni
jak i krajowi inwestorzy będą chętnie kupować papiery skarbowe nowych
emisji. To nad czym można się zastanawiać w przypadku obligacji, to czy
kupować je bezpośrednio na GPW, czy poprzez fundusze inwestycyjne
obligacji. Choć obligacje mogą nam przynieść zyski porównywalne do
lokat, dużym plusem jest możliwość ich sprzedania w dowolnym momencie
bez utraty naliczonych zysków.



Fundusze inwestycyjne



Obserwując mijający rok na rynku funduszy pozostaje życzyć sobie, aby
taka koniunktura utrzymała się jak najdłużej. Aktywa sięgają już 95 mld
zł, a klienci szturmują punkty sprzedaży jednostek. Doszło do tego, że
nowo otwarte fundusze muszą szybko zamykać sprzedaż, gdyż popyt na
jednostki jest wielokrotnie większy niż założył sobie fundusz. W
ofercie TFI w 2006 r. pojawiło się kilkanaście nowych funduszy, w tym
fundusze funduszy i fundusze parasolowe. Wydaje się, że to one mogą
liczyć na dużą popularność zwłaszcza wśród początkujących inwestorów
mających problem z wyborem funduszu.



Akcje



Dobra koniunktura na GPW utrzymuje się od 2003 roku, nie licząc kilku
mniejszych korekt. Dobre dane makroekonomiczne pozwalają patrzeć z
optymizmem na rynek akcji. Oczywiście nie wszystkie spółki mogą liczyć
na zainteresowanie inwestorów. Dominować będą te, które najbardziej
korzystają na koniunkturze np. spółki budowlane i banki. Wiele wskazuje
na to, że po doskonałych pod względem ilości debiutów latach 2005-2006,
rok 2007 nie będzie gorszy. Pomimo ogromnych redukcji zapisów
sięgających 95% inwestorzy osiągają satysfakcjonujące zyski, co sprzyja
kolejnym zakupom. Na 2007 rok swój debiut zapowiada kilka znanych firm,
jak choćby Gadu-Gadu, najpopularniejszy polski komunikator czy
Kolastyna, producent kosmetyków. Wprowadzenie na parkiet dwóch spółek
zapowiada Ryszard Krauze, szef Prokomu. Podobnie Leszek Czarnecki,
twórca Getin Holding, zamierza wprowadzić na parkiet spółkę LC Corp
działającą w branży budowlanej. Inwestorzy nie powinni więc narzekać na
brak interesujących spółek. GPW spodziewa się również kilku debiutów
spółek zagranicznych oraz prywatyzowanych przez Ministerstwo Skarbu
Państwa.

Mając na uwadze zapowiedzi i plany firm na rok 2007 GPW może wzbogacić się nawet o 60 spółek.



Nieruchomości



Ceny lokali galopują od miesięcy przynosząc ich właścicielom rekordowe
zyski. Najwyższe wzrosty za metr mieszkania zanotowano we Wrocławiu i
Krakowie (odpowiednio 74 i 70%). Choć trudno się spodziewać dalszego
tak dynamicznego wzrostu cen, to inwestycja w nieruchomość powinna
nadal być atrakcyjna. Sprzyja temu brak lokali do kupna oraz coraz
atrakcyjniejsza oferta kredytów mieszkaniowych. Banki wydłużają okres
kredytowania nawet do 35-40 lat i umożliwiają zaciągnięcie kredytu na
kwotę 110-120% wartości nieruchomości. Wszystko po to, aby skusić
klienta i dać mu dodatkowe środki na remont lub wyposażenie zakupionego
lokum.



Pewnym niepokojącym sygnałem dla rynku jest malejąca zdolność
kredytowa. Galopujące ceny mieszkań nie idą w parze z zarobkami co
powoduje, że za te same pieniądze można kupić coraz mniej metrów. Na
niewiele zdają się oferty banków, które wydłużają okres spłaty. Na
zmniejszenie zdolności wpływają również zalecenia stawiane bankom, aby
ograniczać ilość kredytów walutowych. Obowiązująca od lipca 2006 r.
„rekomendacja S” spowodowała, że coraz więcej klientów zaciąga kredyty
w złotych, które jak wiadomo są droższe od walutowych. Niewykluczone,
że Polska pójdzie śladem UE i Szwajcarii, które od kilku miesięcy
podnoszą stopy procentowe, co jeszcze bardziej zwiększy koszty kredytu.

Wydaje się, że deweloperzy, którzy maksymalnie windują ceny mieszkań
widząc ogromny popyt na lokale, będą musieli ograniczyć swoje apetyty.
Obecnie dochodzi do sytuacji, w której lokale są sprzedawane w formie
aukcji czyli na zasadzie kto da więcej, co powoduje sztuczne zawyżanie
ich cen. Kiedy jednak klientom spadnie zdolność kredytowa, ceny będą
musiały się ustabilizować.

W przeciwnym wypadku nie będzie komu kupować oddawanych do użytku
lokali, gdyż trudno liczyć, aby wszystkie kupowali inwestorzy
zagraniczni.



Waluty



Zarówno trzymanie oszczędności w walutach jak i lokowanie ich na lokatach mija się z celem.

Umacniający się złoty niweluje wszelkie zyski, a nawet powoduje realne straty.

Wystarczy przyjrzeć się kursom USD i EURO:

16.12.2005 średni kurs EURO wynosił 3.8731 zł, a rok później 15.12.2006 - 3.7900 zł co realnie oznacza spadek o 2%.

Jeśli do tego weźmiemy pod uwagę różnice wynikające z kursu kupna i sprzedaży waluty, strata sięga blisko 5%.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w przypadku USD,

16.12.2005 średni kurs USD wynosił 3.2257 a 15.12.2006 - 2.8925 zł, co oznacza spadek kursu o 10%.



Nic nie wskazuje na to, aby rok 2007 miał być łaskawy dla walut. Wysoki
wzrost gospodarczy jaki mamy szansę utrzymać będzie nadal umacniał
złotego. Inwestycje zagraniczne oraz fundusze unijne, które trafiają do
Polski przyczyniają się do wzrostu kursu PLN. Tak samo inwestorzy
giełdowi kupując akcje wymieniają waluty na złote. Coraz bardziej
prawdopodobna podwyżka stóp procentowych przez NBP zwiększy
atrakcyjność polskich lokat i obligacji.



Podsumowując jedynym sensownym rozwiązaniem przemawiającym za
trzymaniem oszczędności w walutach może być posiadanie kredytu
walutowego. Wówczas zabezpieczamy się częściowo przed ryzykiem
walutowym. Jeśli wzrasta kurs waluty, musimy płacić wyższe raty, ale
jednocześnie rośnie wartość naszych oszczędności.



Złoto i srebro



Pierwsze miesiące 2006 r. należały do złota, które w maju osiągnęło
rekordową cenę 725 USD za uncję. Ostatecznie jednak złoto nie pozwoliło
zbyt wiele zarobić. Licząc w dolarach inwestycje w złoto przyniosły
21,66% (według Reuters z 28.12). Przeliczając dolary na złote zysk
wyniósł zaledwie 9%. O wiele bardziej opłacalną inwestycją było za to
srebro, które w analogicznym okresie dało zarobić prawie 30% już po
przeliczeniu dolarów na złotówki.



Na cenę złota w 2007 roku największy wpływ będą miały dane o stanie
amerykańskiej gospodarki. Jeśli nastąpi jej spowolnienie, a co za tym
idzie spadnie wartość dolara, inwestorzy będą szukać innych form
lokowania kapitału wybierając m.in. złoto. Na cenę złota wpływ może
mieć również cena ropy. Jeśli po obserwowanych w ostatnim kwartale 2006
r. spadkach cena ropy zacznie rosnąć, wzrośnie ryzyko inflacji. Ta jak
wiadomo sprawia, że inwestorzy szukają bezpiecznych form lokowania
oszczędności. Od lat taką rolę pełni złoto.



Monety kolekcjonerskie emitowane przez NBP



Monety mogą po raz kolejny okazać się bardzo atrakcyjną formą lokowania oszczędności.

Wystarczy rzut oka na ceny jakie można uzyskać za monety nabyte w poprzednich latach.

Firma Express M. specjalizująca się w pośrednictwie sprzedaży monet
emitowanych przez NBP zamieszcza na swojej stronie informacje na temat
zysków jakie dał zakup monet w ramach oferowanego przez firmę
abonamentu. I tak komplet monet nabytych w 2005 roku jest obecnie wart
90% więcej. To wynik identyczny z najlepszymi funduszami
inwestycyjnymi. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że monety nie mają
wiele wspólnego z rynkiem akcji, na którym działają TFI, zyski te
przemawiają do wyobraźni. Inwestując w monety zarabiamy zarówno na
wartości złota i srebra, z których są one wykonane jak również na
wartości kolekcjonerskiej. Jak pokazują dane historyczne limitowe serie
monet, wydawane z okazji np. śmierci Jana Pawła II czy Mistrzostw
Świata w Piłce Nożnej 2006, cieszą się ogromnym powodzeniem, co sprzyja
wzrostowi ich cen.

Pełny ranking monet znajduje się tutaj: www.e-numizmatyka.pl/abonament



2006 rok to wprowadzenie na rynek produktów strukturyzowanych.

Produkty te uważane są za bardzo złożone ze względu na swoją
konstrukcje. Produktem strukturyzowanym może być np. obligacja na kurs
akcji, waluty, cenę ropy. Inwestor otrzymuje gwarancję na osiągnięcie
minimalnego zysku a jednocześnie uzyskuje prawo do partycypacji w
zyskach wynikających np. ze wzrostu cen ropy naftowej. W ostatnich
miesiącach obligacje strukturyzowane zaoferował Deutsche Bank. Pierwszą
z nich była „db Magiczna Trójka”, która pojawiła się w obrocie na GPW
we wrześniu, a drugą „db Obligacja WIG20”. Dzięki ofercie Deutsche
Banku krajowi inwestorzy uzyskali dostęp do nowych produktów,
zarezerwowanych do niedawna dla klientów segmentu Private Banking.

Choć krótki okres obecności na rynku nie pozwala na podanie stopy
zysków, to patrząc na doświadczenia krajów zachodnich, można spodziewać
się sporego zainteresowania tymi produktami w przyszłości.

piątek, 16 listopada 2007

Inwestycje alternatywne - nieruchomości

Posiadanie jednej lub więcej nieruchomości będących aktywami jest
pożądane przez wielu. Ten rodzaj aktywów może skutecznie "dokarmiać"
inwestora w razie kryzysów na rynkach towarowych czy finansowych, nawet
czasowe spadki wartości nieruchomości nie są tak dotkliwe w skutkach
jak załamania innych rynków. Dobrze zarządzane nieruchomości stanowią
azyl dla inwestora - schronienie. O zaletach nieruchomości nie trzeba
przekonywać inwestorów, którzy posiadają już kilka lokali lub budynków,
oni świetnie zdają sobie z tego sprawę - ten rodzaj inwestycji może
stanowić problem dla kogoś kto jest sceptycznie nastawiony lub dla
kogoś kto waha się wskoczyć w wir świata nieruchomości.



W artykule inwestycyjne ryzyko
pisałem, że inwestowanie nie jest ryzykowne, to brak wiedzy jest
ryzykowny. W przypadku nieruchomości problem ten jest bardzo dobrze
widoczny. Przeciętni inwestorzy boją się inwestować w nieruchomości, bo
tak naprawdę nie wiedzą jak, tracą tym samym świetne okazje
inwestycyjne. Obracanie nieruchomościami można porównać do jazdy
samochodem: jest ryzyko, ale kierowca nie może być ryzykowny, jeśli
poćwiczy prawidłową jazdę będzie naprawdę dobrym kierowcą. To samo
dotyczy inwestora: jeśli dotrze do przepisów prawnych i podatkowych
związanych z nieruchomościami oraz nabierze doświadczenia w
wyszukiwaniu okazji inwestycyjnych przestanie być ryzykantem, a stanie
się mądrym i sprawnym inwestorem. Co można więc zrobić, aby stać się
takim inwestorem i wykorzystać okazje jakie daje rynek nieruchomości?
Przede wszystkim trzeba przestać twierdzić, że nie posiada się
pieniędzy na kupno nieruchomości i zacząć zajmować się zakupami. Wielu
mężczyzn dziwi się dlaczego kobiety chodzą po sklepach nawet wtedy
kiedy niczego nie chcą kupić - bo będą wiedziały co kupić jeśli nadarzy
się odpowiednia okazja i będą miały środki na zakupy. Trening
inwestycyjny w nieruchomościach opiera się więc na takich samych
zasadach co zwykłe "babskie" zakupy. Do konieczności należy regularne
przeglądanie ofert sprzedaży, odwiedzanie biur pośrednictwa oraz
telefoniczne lub osobiste rozmowy ze sprzedającymi. Tylko w ten sposób
można wyćwiczyć się z zauważaniu tego czego nie widzą inni. Korzystanie
z dobrodziejstw inwestycji alternatywnych w nieruchomości wiąże się
również z posiadaniem wiedzy podatkowej i prawnej na ten temat. Każdy
inwestor powinien znać pewne podstawy, które opisałem w artykule ABC inwestowania w nieruchomości,
ale nie musi być specjalistą podatkowym lub prawnym, powinien jednak
wiedzieć w jakim źródle może znaleźć potrzebne mu akurat informacje lub
do kogo zwrócić się z prośbą o poradę (wybór dobrego radcy prawnego i
doradcy podatkowego stanowi nie lada wyzwanie). Jedynie z takim
przygotowaniem można zacząć kupować nieruchomości nie będąc ryzykantem.
Ryzyko o którym wspominałem przy okazji jazdy samochodem dotyczy też
rynku nieruchomości: przypuśćmy, że posiadamy świetną nieruchomość w
dogodnym miejscu, ale spóźniliśmy się trochę z jej kupnem pod wynajem,
bo konkurencja pozyskała znaczną większość klientów, a my staramy się
pozyskać kolejnych najemców z marnym skutkiem. Jeśli wzięliśmy kredyt
hipoteczny na zakup tej nieruchomości i zaczynają kończyć się nam
pieniądze na opłaty czynszu istnieje coraz większe niebezpieczeństwo
zajęcia przez bank naszej nieruchomości i między innymi z tego powodu
przeciętni inwestorzy boją się inwestycji w nieruchomości.



Podobnie jak na rynkach kapitałowych również i na rynku nieruchomości
inwestorzy stawiają czoła spadkom na wartości inwestycji, które nie są,
jak wspomniałem, tak duże jak np. na giełdach papierów wartościowych.
Europa znajduje się obecnie u schyłku wzrostowego cyklu
koniunkturalnego na rynku nieruchomości podczas którego branża
deweloperska znacznie się rozwinęła. Z powodu łatwości dostępu do
kredytów hipotecznych ludzie masowo inwestują w nieruchomości, a firmy
stawiają na budowę nowych domów i mieszkań. Należy zauważyć, że liczba
ludności się zmniejsza, a do 2030 roku emeryci będą stanowić 25%
społeczeństwa. Ktoś kto teraz zainwestował w nieruchomości może w
perspektywie długoterminowej stracić, bo jakby powiedział inwestor
rynków kapitałowych: "kupił na górce". W odmiennej sytuacji znajdują
się Stany Zjednoczone, dla których szacuje się wzrost liczby ludności.
Najprawdopodobniej starzejące się społeczeństwo europejskie wywoła falę
napływów imigrantów z krajów arabskich oraz zza wschodniej granicy co
nie spowoduje znaczących spadków cen nieruchomości w przyszłości.
Wszystkim "zapalonym" inwestorom, którzy teraz chcieliby zainwestować w
nieruchomości doradzam czekanie na spadek cen, który już niebawem może
przybrać większe rozmiary.



Sytuacja nieruchomości jest podobna do sytuacji na rynku towarowym, a w
szczególności na rynku złota z tą małą różnicą, że nieruchomości
znajdują się na krawędzi szczytu, a złoto jeszcze przed nim.
Zainteresowanie tymi rykami jest konieczne, ale na dzień dzisiejszy
radziłbym wszystkim inwestorom planującym zakupy trzymać się z daleka
nie tylko od rynku złota, ale i od rynku nieruchomości.

Powered by ScribeFire.

ABC Inwestowania w nieruchomości

Nieruchomości są dochodowe i to jest fakt, ponadto coraz więcej osób
zaczyna się o tym osobiście przekonywać. Mądra inwestycja jest w stanie
„żywić” inwestora przez długi czas, a zbyt pochopny wybór okazji
inwestycyjnej może okazać się tragiczny w skutkach. Niestety bardzo
dużo ludzi działa pod wpływem impulsu – wynajdują gdzieś informacje o
dochodowości nieruchomości lub o dźwigniach finansowych i bez namysłu
podejmują się czegoś o czym nie mają pojęcia, często nie wiedząc czym
jest amortyzacja. Zapytanie o różnice pomiędzy lokalem, a budynkiem
bezradnie rozkładają ręce lub próbują odpowiadać intuicyjnie. Ten
artykuł skierowany jest przede wszystkim do „świeżaków” pragnących
rozpocząć

generowanie przychodu za pomocą nieruchomości.



Przygodę z nieruchomościami należałoby zacząć od wyjaśnienia czym jest
lokal, budynek i budowla. Co prawda można znaleźć te definicje w
słownikach lub ustawach, ale podejrzewam że mało kto jest przychylny
przebijaniu się przez formalne opisy. To co wynika z ustaw można
przedstawić w następujący sposób: budynek to obiekt posiadający dach,
fundamenty oraz pokoje lub pomieszczenia mieszkalne i/lub użytkowe,
lokal jest wydzieloną częścią budynku, a budowla jest wszystkim
pozostałym (proszę o nie doszukiwanie się nieścisłości w tych
definicjach, bo na pewno takie są, chodzi mi jedynie o obrazowe
przedstawienie oficjalnych pojęć lub jak kto woli opisanie „na chłopski
rozum”). Ważnym, chyba nawet najważniejszym, pojęciem związanym z
nieruchomościami jest amortyzacja. Amortyzacja to po prostu część
wartości początkowej, w tym przypadku nieruchomości, którą podatnik
zalicza do kosztów uzyskania przychodu w danym roku podatkowym. Podczas
gdy przeciętny inwestor modli się o zwyżkę na giełdzie („korzysta z
dobrodziejstw” aprecjacji), aby jego akcje lub jednostki uczestnictwa
funduszu zyskały na wartości, mądry inwestor korzysta z tego co oferuje
mu amortyzacja, gdyż przynosi ona zyski o wiele szybciej. Z definicją
amortyzacji wiąże się pojęcie odpisu amortyzacyjnego, który jest roczną
kwotą uzyskania przychodu obliczoną według stawki amortyzacji,
Początkującego inwestora interesują zazwyczaj dwie stawki, które
wynoszą:



a) 1,5 % dla lokali i budynków mieszkalnych

b) 2,5% dla lokali i budynków niemieszkalnych



Należy dodać, że nie każdy lokal i/lub budynek można amortyzować.
Niczego nie odpiszemy w przypadku gruntów i praw ich wieczystego
użytkowania, lokali i budynków będących własnością spółdzielni
mieszkaniowych oraz składników, które były kiedyś wykorzystywane do
prowadzenia działalności gospodarczej, najmu, dzierżawy, ale już nie są
w żaden z tych sposobów wykorzystywane (co nie znaczy, że nie są już w
ogóle używane). Można amortyzować wszystkie lokale i budynki
spełniające następujące kryteria:



a) będące własnością lub współwłasnością podatnika

b) charakteryzujące się długim okresem użytkowania (powyżej jednego roku)

c) będących zdatnymi do użytku w momencie przekazania ich do użytkowania

d) muszą być przeznaczone na potrzeby prowadzenia działalności gospodarczej, najmu lub dzierżawy



Nieruchomości będące w naszym posiadaniu niestety nie podlegają
amortyzacji przed upływem jednego roku. To byłoby tyle jeśli chodzi o
najważniejszy przywilej związany z nieruchomościami, teraz kilka słów o
przykrym obowiązku – podatku od nieruchomości.

Jest to podatek lokalny, którego wielkość jest ustanawiana przez
samorząd gminny, nie może być on na szczęście wyższy od pewnej wartości
maksymalnej:



a) dla budynków i lokali mieszkalnych: 0,56 zł/m2

b) dla budynków i lokali związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej: 18,43 zł/m2



Podstawą opodatkowania (czyli wartościowo lub ilościowo określonym
przedmiotem podatku) jest powierzchnia użytkowa budynku. W odróżnieniu
od większości podatków, podatek od nieruchomości uiszcza się nie
miesięcznie lecz w ratach do każdego 15 dnia marca, maja, września i
listopada. Istnieje również możliwość zwolnienia z podatku od
nieruchomości w przypadku np.: budowli portowych, lotnisk, uczelni
wyższych, siedzib partii politycznych, muzeów, zabytków
itp.........długo by jeszcze można rozprawiać na tematy
finansowe........



Mam nadzieję, że w tym miejscu rozwiałem Twoje wątpliwości związane z
podstawami inwestowania w nieruchomości, jeśli je oczywiście miałeś.
Myślę, że skoro poświęciłeś swój cenny czas na lekturę tego artykułu,
jesteś w mniejszym lub większym stopniu zainteresowany inwestowaniem w
nieruchomości, dlatego musisz we własnym zakresie dokładniej zagłębić
się w temat lub udać się do doradcy podatkowego. Na zakończenie, życzę
wszystkim zainteresowanym owocnych „łowów nieruchomościowych”.

Powered by ScribeFire.

niedziela, 28 października 2007

Investment In Poland, czyli rewitalizacja a inwestorzy zagraniczni

Wszystkim Polakom marzą się miasta, w których brak zdewastowanych pozostałości po komunistycznych, czy przedwojennych fabrykach, rozpadających się slumsów na obrzeżach miast, w których szerzy się przestępczość i patologia. Cztery lata po wejściu Polski do UE, turyści odwiedzający nasz kraj wciąż są skazani na podobne widoki.



Inwestorzy z zagranicy coraz częściej pojawiają się na polskim rynku nieruchomości. Nieustanny popyt na mieszkania oraz zróżnicowanie ich cen w różnych częściach kraju przyciągają zagranicznych przedsiębiorców. Różnice w cenach za metr kwadratowy sięgają nawet 5 tys. złotych. Mimo, iż nowi członkowie UE, jak Rumunia, czy Bułgaria, stanowią łakomy kąsek dla inwestujących Brytyjczyków czy Niemców, Polska wciąż jest atrakcyjna – szczególnie dla wielkich korporacji.



Wiele firm deweloperskich otwiera zagraniczne siedziby, aby przyciągnąć klientów. Tak stało się w przypadku JW Construction, która posiada siedzibę w Londynie. Podobne działania ma na celu polsko-brytyjska spółka Investpolska, która zajmuje się szeroko pojętym pośrednictwem i współpracą zarówno z firmami operującymi w Wlk. Brytanii, jak i w Polsce, przy czym skupia się na rynku nieruchomości w Krakowie i okolicach. Wielokrotnie obcokrajowcy zmagać muszą się z polskim prawodawstwem, w czym firmy jak Investpolska są pomocne.



Firmy consultingowe znające polski rynek pełnią jeszcze jedną ważną rolę. Otóż specyfika budownictwa, w które można w Polsce inwestować, to rzecz jasna nie tylko nowo powstające budynki, lecz także już istniejące. I tutaj pojawia się temat znany i elektryzujący branżę nieruchomości, mianowicie rewitalizacja, czyli najogólniej – działania mające na celu ożywienie zdegradowanych obszarów miasta. Działania rewitalizacyjne prowadzą już takie miasta jak Poznań, Kraków, Gdańsk. Szczególny pod tym względem potencjał kryje się w Łodzi, pełnej pofabrycznych, pustych przestrzeni. Pierwszą, ogromną inwestycją, była słynna rewitalizacja terenów dawnej fabryki Izraela Poznańskiego, zmienionej w centrum rozrywki. Jednak rewitalizacja to nie tylko zabudowa komercyjna. Drugą wielką inwestycją w Łodzi jest odnowa budynków fabrycznych Karola Scheiblera, gdzie obecnie powstają komfortowe mieszkania, tzw. lofty. Oba kompleksy stanowiły swego czasu „miasta w mieście” – zrewitalizowanie ich zmienia w dużej mierze wizerunek Łodzi.



Opal Property Developments, australijska firma, która rewitalizuje Łódź, podpisała już kontrakt na podobną inwestycję w Poznaniu – Modena Park. Oczywiście natrafia na wiele przeszkód – na przykład luksusowe lofty w projekcie U Scheiblera 2, wybudowane zostaną przez budowniczych z Rumunii, gdyż zabrakło polskich specjalistów.



Rewitalizacja powinna stanowić priorytet w działaniach władz wielu miast Polski. Dzięki niej nie stracą one wschodnioeuropejskiej specyfiki. Jednocześnie zaś staną się atrakcyjną alternatywą dla podróżujących Europejczyków, którzy znudzeni komercyjnym charakterem miast Zachodu, coraz częściej zapuszczają się do naszego kraju. Ważne jest więc, aby inwestorów dysponujących ogromnymi środkami, jak francuska spółka APSYS (Manufaktura), czy australijski Opal, zachęcać do lokowania środków w naszym kraju. Rola firm pośredniczących w tym procesie jak Investpolska, jest nie do przecenienia.






--

Artykuł pochodzi z serwisu rel=nofollow href="http://artelis.pl/art-2053,3,32,Finanse,Investment_In_Poland__czyli_rewitalizacja_a_inwestorzy_zagraniczni.html">www.Artelis.pl